| Korupcyjne zmartwienie Austrii |
| 02.06.2008. | |||||
![]() W Austrii ludzie nie płacą łapówek, żeby dostać się do dobrego szpitala, ale to, co dzieje się w świecie polityki, mocno niepokoi - mówi ekspert Transparency International. Pozornie wszystko jest w porządku. W najnowszym rankingu najmniej skorumpowanych krajów świata przygotowanym przez Transparency International, światową organizację zajmującą się zwalczaniem korupcji Austria, figuruje na 15. pozycji (Polska na 61.). - To tylko część obrazu. W Austrii ludzie nie płacą łapówek, żeby np. dostać się do dobrego szpitala. Ale to, co dzieje się w świecie naszej polityki, mocno niepokoi - mówi dr Hubert Sickinger, jeden z ekspertów austriackiej Transparency International. W Austrii problemem są lobbyści i politycy, którzy bardziej cenią lojalność wobec partii niż państwa. - Tylko w ostatnim czasie powołano u nas dwie komisje śledcze zajmujące się sprawami, w których można się doszukać wątków korupcyjnych - mówi Sickinger. Nic dziwnego, że pozycja Austrii w rankingu Transparency się pogarsza. W ciągu dwóch lat Wiedeń spadł w nim o pięć miejsc. Dwa lata temu Austrią wstrząsnęła afera banku związków zawodowych Bawag, który przez podejrzane inwestycje finansowe na Karaibach stracił miliard euro. Sprawa obciąża polityków lewicy, którzy przymykali oczy na te machlojki. Austriacką chadecję obciąża zaś przyklepany za jej rządów zakup supernowoczesnych myśliwców Eurofighter dla sił powietrznych. 18 samolotów miało kosztować 1,79 mld euro, co lewica uznała za horrendalną sumę, którą mieli przeforsowali zręczni lobbyści. Podobno jeden z nich miał pożyczyć żonie jednego z wysokich oficerów sił powietrznych prawie 90 tys. euro. - Dowiadujemy się czasem, że wysoki urzędnik MSW, które zajmuje się m.in. wydawaniem zezwoleń na eksport broni, jedzie do Szkocji na wspólne polowanie z lobbystą pracującym dla firmy, która o takie zezwolenie zabiega. Jak inaczej nazwać taką sytuację jak nie korupcjogenną? - pyta Sickinger. Inna sprawa to niejasne zasady wpłacania darowizn na rzecz austriackich partii. Z nich także korzystają lobbyści. - Tłoczymy austriackim politykom do głowy, by się za to zabrali i zaostrzyli przepisy. Ale są głusi na nasze argumenty - dodaje Sickinger. Korupcja też coraz bardziej uderza w austriacką gospodarkę. Prof. Friedrich Schneider z uniwersytetu w Linzu wyliczył, że kraj traci na tym 23 mld euro rocznie. Chodzi głównie o pracę na czarno i łapówki wręczane za ustawienie przetargów. Schneider domaga się, by rząd zaczął ograniczać biurokrację i walczył z szarą strefą. Austriacy przyglądają się tym zjawiskom z rosnącym niepokojem. - Korupcja to atak na serce państwa prawa - przestrzegał Gerhart Holzinger, nowy przewodniczy trybunału konstytucyjnego. Rząd zamierza powołać grupę prokuratorów, którzy specjalizowaliby się w walce z korupcją. - Specjalistów od korupcji było niewielu, a na dodatek byli rozsiani po całym kraju. Stworzenie jednego zespołu powinno przynieść efekty - mówi Sickinger. Minister sprawiedliwości Maria Berger chce stworzyć osobną instytucję zwalczającą korupcję, która nieco przypominałaby polskie CBA. Austriackim politykom i stróżom prawa pomysł jednak nie za bardzo się podoba, bo ich zdaniem taki monopol może prowadzić do nadużyć. Powstał też kodeks antykorupcyjny dla urzędników, który m.in. zakazuje przyjmowania prezentów, jeżdżenia na urządzane przez koncerny wycieczki, korzystania z rabatów czy chodzenia z lobbystami do restauracji. Za złamanie przepisów urzędnik może trafić na rok do więzienia. Pół roku odsiadki może dostać lobbysta, który złamie zasady. - Nie ma jednak bata na polityków i kręcących się wokół nich lobbystów. Za przestępstwo uważa się tylko kupowanie głosów parlamentarzysty. Jeśli jednak ktoś zaprasza polityka do kurortu i zaskarbia sobie jego sympatię, to dalej wszystko jest w porządku - mówi Sickinger. Źródło: Gazeta.pl Odsłon: 2194
Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą dodawać komentarze. Powered by AkoComment Tweaked Special Edition v.1.4.6 |
|||||