|
26.06.2011. |
|
Strona 1 z 2

Dramat tysięcy polskich rodzin zajmujących się uprawą tytoniu! Cała branża może wkrótce upaść. Powód? Brak dopłat z Unii i plany wprowadzenia przez Brukselę zabójczych dla naszych rolników przepisów.
Jeśli spełni się najczarniejszy scenariusz, kilkadziesiąt tysięcy osób może stracić główne źródło zarobków.
Polska jest drugim co do wielkości producentem tytoniu w Europie. Z uprawy tej rośliny żyje u nas (wraz z robotnikami sezonowymi) około 60 tysięcy osób. Blisko połowa z nich może niebawem pójść z torbami.
Plantacje upadają, bo ministerstwo rolnictwa zapomniało w 2009 roku złożyć wniosek o dotacje z Unii, przez co do końca tego roku rolnicy nie mogą liczyć na żadne wsparcie. Do błędu przyznali się sami urzędnicy, ale konsekwencji nikt nie poniósł.
A liczby mówią same za siebie. Za kilogram tytoniu rolnik dostaje 7 złotych. A wyprodukowanie tego kilograma kosztuje dokładnie 8 złotych!
 Jarosław Macioszek - Plantator z Rogoźna (woj. kujawsko-pomorskie)
- Nasza rodzina zajmuje się uprawą tytoniu od pokoleń i nie wyobrażamy sobie, że trzeba będzie z tego zrezygnować - rozpacza Jarosław Macioszek (39 l.) z Rogóźna (woj. kujawsko-pomorskie). - Niestety wszystko wskazuje na to, że tak się stanie. Bez dopłat nie damy rady, koszty produkcji tytoniu są większe, niż przychód ze sprzedaży - dodaje. A to dopiero początek problemów.
W Polsce 40 procent plantacji uprawia tytoń odmiany Burley, który ze względu na smak nadaje się do palenia jedynie z dodatkami. Urzędnicy z Unii Europejskiej wpadli na pomysł, by zakazać dodawania czegokolwiek do tytoniu. Jeśli projekt nowej regulacji zostanie zaakceptowany, nasi plantatorzy pójdą z torbami.
|