| Austria nie jest brunatna |
|
|
| 04.02.2009. | ||||
Strona 1 z 2 ![]() Nie jesteśmy eurosceptyczni, tylko ostrożni. Austria przeszła dwie wojny i liczne kryzysy gospodarcze. Pamięć o tym jest żywa, a ludzie patrzą w przyszłość z rozsądnym sceptycyzmem. Bartosz T. Wieliński: Niedawno w wypadku samochodowym zginął Jörg Haider. W Europie słychać westchnienie ulgi, bo odszedł najbardziej niebezpieczny populista kontynentu. Wolfgang Schüssel: To wielka przesada. Haider zachowywał się jak szowinista, miał też populistyczne zagrania. Ale nie był nazistą ani wrogiem demokracji. Mam wrażenie, że europejscy dziennikarze, pisząc o nim, zbyt często sięgali po stereotypy. W 2000 r., gdy zbudowałem z Haiderem koalicję rządową, UE postanowiła Austrię bojkotować. Był to błąd i sama Europa szybko się do niego przyznała. Bilans naszych wspólnych rządów jest pozytywny. Przeforsowaliśmy trudne reformy, prywatyzację, postawiliśmy na nowoczesną politykę emerytalną i rodzinną. To wtedy wypłaciliśmy odszkodowania robotnikom przymusowym z czasów III Rzeszy. Ale Austria dalej niepokoi Europę. W ostatnich wyborach skrajnie prawicowe Partia Wolnościowa, dawne ugrupowanie Haidera, i założony przez niego Związek dla Przyszłości Austrii zdobyły razem 30 proc. głosów. - Austriacy zagłosowali na nie, by zaprotestować przeciwko rządzącej od 2006 r. wielkiej koalicji chadecko-socjaldemokratycznej. Ludzie byli zniesmaczeni walką o władzę toczoną przez polityków socjaldemokracji [kanclerz Alfred Gusenbauer przegrał z Walterem Faymannem]. To rozczarowanie polityką odbiło się także na chadekach. Ale to nie znaczy, że Austria stała się brunatna. Niemcy popierają postkomunistów, bo są niezadowoleni z tradycyjnych polityków. Z tego samego powodu we Włoszech wybiera się burmistrzów z radykalnej Ligi Północnej. Ale wyniki wyborów to dla nas żółta kartka. Czeski prezydent Vaclav Klaus mówi, że po klęsce w referendum w Irlandii traktat lizboński umarł. Podobnie wydaje się myśleć Lech Kaczyński. Zgadza się pan z tą tezą? - Nie. Szybkie wejście traktatu w życie leży w interesie Polski, Czech i całej Europy. Bez niego do UE np. nie wejdzie Chorwacja. Liczę na to, że Lech Kaczyński traktat wkrótce podpisze. Irlandczycy popełnili błąd. Zdecydowali się poddać cały 300-stronicowy traktat pod publiczny osąd. To skomplikowany tekst, który trudno zrozumieć bez prawniczego wykształcenia. Nie nadawał się do tego, by go poddawać pod referendum. Irlandczycy muszą przedstawić w grudniu przekonujący sposób na wyjście z tego impasu. Być może zamiast głosować nad całym tekstem, powinni głosować tylko nad niektórymi częściami traktatu, które faktycznie zmieniają konstytucję? Reklama Ale przecież pański następca, socjaldemokratyczny kanclerz Gusenbauer w czerwcu zapowiedział, że w Austrii europejskie traktaty będą też przyjmowane w referendach. Także gdyby traktat lizboński zmodyfikowano i trzeba by było ratyfikować go jeszcze raz. - Gusenbauer nie powiedział tego jako szef rządu, tylko jako lider partii. Zrobił to w formie listu do gazety "Kronen Zeitung". Nie rozmawiał o tym ani z moją partią, czyli z koalicjantem, ani z prezydentem Austrii. Pomysł był absurdalny, wbrew naszej racji stanu. Jeśli SPÖ będzie to dalej wbrew naszej woli forsować, to połamie sobie na tym zęby. Propozycja socjaldemokratów nie miałaby jednak znaczenia, gdyby społeczeństwo nie było tak eurosceptyczne. - My nie jesteśmy eurosceptyczni, tylko ostrożni. Tego nauczyła nas historia. Austria przeszła dwie wojny i liczne kryzysy gospodarcze. Kilkakrotnie ludzie tracili dorobek całego życia. Pamięć o tym jest żywa, a ludzie patrzą w przyszłość z rozsądnym sceptycyzmem, co nie znaczy, że jesteśmy wrogami UE. Za wejściem do wspólnoty głosowało trzy czwarte Austriaków. Za pana rządów Austria jednak zamknęła rynek pracy dla Polaków. - Gdyby cztery lata temu zjechały do nas setki tysięcy pracowników z Polski, to nasz system by tego nie wytrzymał. Brytyjczycy też nie spodziewali się, że przyjadą do nich miliony ludzi, a masowa emigracja spowodowała problemy, bezrobocie wśród nich samych. My postanowiliśmy wpuszczać pracowników ze wschodniej Europy stopniowo, tak by system spokojnie dostosował się do nowej sytuacji. Uważam, że mieliśmy rację. Dziś 40 grup zawodowych, głównie w przemyśle i służbie zdrowia, może pracować w Austrii bez ograniczeń, mamy największy procent pracowników zagranicznych w całej UE, a przy tym prawie nie ma u nas bezrobocia. W 2011 r. zniesione zostaną ostatnie ograniczenia. |
||||
| « poprzedni artykuł | następny artykuł » |
|---|






