| Wakacje bez mandatu |
|
|
| 10.07.2008. | |||||
Strona 1 z 3 ![]() Przed urlopem w obcym kraju warto poznać jego przepisy drogowe, bo to im mamy się podporządkować, jeśli nie chcemy by długo oczekiwany urlop za granicą zamienił się w pasmo udręk i nerwów, których nie będzie nam miło wspominać. Kierowcę, który złamie prawo na drogach Unii Europejskiej, czeka nie tylko wysoki mandat czy kłopot z przekroczeniem granicy podczas powrotu, ale nawet areszt. Mimo że już od kilku lat jesteśmy członkami Unii, nasze prawo wciąż różni się od tego, które obowiązuje w większości krajów Wspólnoty. Wybierając się więc samochodem na zagraniczne wczasy, warto poznać kodeks drogowy kraju, do którego jedziemy lub przez który będziemy przejeżdżać. Jego nieznajomość może nas narazić na spore koszty. Ceny mandatów w krajach Unii Europejskiej są bowiem dużo wyższe niż w Polsce. Przede wszystkim dlatego, że przepisy są surowsze, ale także z powodu waluty, w jakiej przyjdzie nam uiścić karę. Inne procedury płacenia Prawo w wielu krajach Unii, m.in. w Austrii, zawiera określony katalog wykroczeń drogowych i kar za każde z nich. Dla wielu określona jest jedynie górna i dolna granica kary. W związku z tym podejmowanie przez kierowcę dyskusji z policją drogową na temat wysokości mandatu jest bezcelowe i przynosi zwykle odwrotne skutki. Odmowa przyjęcia mandatu na miejscu oznacza zawsze skierowanie sprawy na drogę administracyjną. Należy wtedy zapłacić zabezpieczenie na poczet ewentualnej kary (kilkaset euro). W zamian uzyskujemy prawo do odwołania się od decyzji o mandacie do najbliższego organu nadzorującego prace policji. Często także sama procedura płacenia za wykroczenie jest inna niż w Polsce. Wiele państw UE wprowadziło ograniczenie kwoty, którą wolno przyjąć stróżowi prawa. Jeżeli mandat jest wyższy, kierowca musi uregulować różnicę w banku. W niektórych państwach pozwala się, by zrobił to po powrocie do domu, w innych może trafić na listę dłużników i nie zostanie przepuszczony przez granicę, dopóki nie zapłaci. Nowe punkty karne Jeżeli kierowca nie ma przy sobie gotówki, to np. we Francji i Włoszech stróż prawa zażąda przelania z konta bankowego kaucji na poczet mandatu i dopiero wtedy zwróci mu zabrane prawo jazdy. Austriacka policja zatrzyma pod zastaw kary przedmiot, który stanowi procent jej wartości. Może to być np. radio samochodowe. Funkcjonariusz jest wówczas obowiązany do wydania odpowiedniego pokwitowania i poinformowania, w jaki sposób można odzyskać depozyt. Zawsze możemy prosić o odholowanie naszego samochodu na parking policyjny. Będzie tam stał do momentu, w którym pieniądze na mandat wpłaci np. rodzina. Oprócz konsekwencji finansowych we wszystkich krajach UE tak jak w Polsce naliczane są punkty karne. Na szczęście te otrzymane za granicą nie są doliczane do tych, które kierowca ma już na swoim rodzimym koncie. W takich wypadkach powstają nowe kartoteki punktowe właściwe dla poszczególnych państw. Po przekroczeniu ich górnej granicy kierowca odpowiada zgodnie z wewnętrznym prawem danego kraju. Kary punktowe w UE są zbliżone do polskich. |
|||||
| « poprzedni artykuł | następny artykuł » |
|---|








