| Orły hartują się przed Euro |
|
|
| 03.06.2008. | ||||
Strona 1 z 2 ![]() Stadion Termalny - taką nazwę nosi kameralny obiekt w Bad Waltersdorf, na którym Orły Leo Beenhakkera szykują formę, która ma wystarczyć nie tylko do powstrzymania, ale też do próby pokonania Niemców. Już w najbliższą niedzielę. Hotel Steierhof, w którym zamieszkali biało-czerwoni, jest jak warownia. Otoczony specjalnie dla nich przygotowanym dodatkowym ogrodzeniem, z ustawioną przed wjazdem na teren obiektu, który dysponuje także polem golfowym, bramką strażniczą, której na okrągło strzeże dwóch ludzi. Dodatkowo przed każdym wyjazdem Polaków z terenu hotelu na bramce pojawiają się dwa radiowozy. O ile wtorkowy poranny trening był dostępny dla mediów, to ten z godz. 18. Leo Beenhakker zamknął na cztery spusty. Nie mogli się tej praktyce nadziwić byli reprezentanci Polski Tomasz Hajto i Czesław Michniewicz, którzy do Austrii przyjechali w roli komentatorów Polsatu. Treningu nie mogli obejrzeć także dwaj zapaleńcy - kibice, którzy autostopem dostali się na południe Austrii aż spod Olsztyna, a dokładnie z Biskupca. - Trzeba przyciągać, a nie zniechęcać kibiców do kadry. Dzisiaj przyjechało dwóch z Olsztyna. Jutro już dwóch może nie dojechać - podkreślał trener Michniewicz. Gwiazdy polskiej piłki w akcji chciała zobaczyć też para młodych Austriaków, którzy zjechali na wypoczynek do kurortu. Nie udało się. Rozpoznali za to Tomasza Hajtę i zapytali, czy jeszcze gra. Były piłkarz Hutnika, Schalke, a obecnie Górnika Zabrze niczym rzecznik kadry wytłumaczył im, kiedy treningi reprezentacji będą otwarte. Leo Beenhakker, podobnie jak wielu innych trenerów, w ważnych dla zespołu momentach zamyka zajęcia. I to nie dlatego, że nie lubi dziennikarzy, czy kibiców. Głównym powdem jest fakt, że on i jego podopieczni potrzebują maksymalnej koncentracji i wyciszenia. Stadion otacza siatka, ale podczas zajęć i tak po jego koronie wędrowała blondwłosa wartowniczka z ochrony. Na dole porządku pilnowali policjanci. Gdy próbowaliśmy obejrzeć zajęcia z torów kolejowych, natychmiast nas przepędzili i nie reagowali na tłumaczenia, że pociąg przejeżdża tu ledwie raz na dzień. Nie daliśmy za wygraną i z wału kolejowego widzieliśmy kilka fragmentów zajęć. Zaczęło się od 20-minutowej rozgrzewki i zabawy z piłką, w trakcie których komendy wydawał fizjolog Mike Lindemann. Później piłkarzami zajął się sam Leo, którzy zebrał ich wokół siebie na trwającej kwadrans odprawie. Po niej zaczęła się gierka nie na żarty. Po sprintach, błyskawicznych kontrach widać, że biało-czerwoni odzyskują szybkość. Celował w tym Ebi Smolarek, który po jednym z wypadów strzelił gola dla żółtych, pokonując samego Artura Boruca. W treningu brali udział wszyscy, także ci, których brakowało rano. Oprócz Ebiego byli to: Jacek Bąk, Jacek Krzynówek, Mariusz Lewandowski, Mariusz Jop, Marcin Wasilewski i Dariusz Dudka. |
||||
| « poprzedni artykuł | następny artykuł » |
|---|








